| Mitra. Umieraj i stawaj się
Kadmon
5 września ziemię pokryły liście o barwie
niegdyś szlachetnej, teraz już tylko przypominającej zżółknięte
zapiski, przerwane przekazy zapomnianej wiary. Leaves ("liście")
i believe ("wiara")... Wielokrotnie zastanawiałem
się nad tym, dlaczego te słowa są tak do siebie podobne i
to nie tylko w języku angielskim, lecz również w niemieckim
(Laub und Glaube) i francuskim (foi et feuillage). Czyż wiara
równie szybko umiera, jak liście szeleszczące pod mymi stopami?...
Przechadzam się pośród ciepłych barw jesieni udzielających
schronienia złotu i śmierci, plonom i końcowi. Subtelny smutek
w powietrzu. Dawno temu zakochałem się w jesieni, która przypomina
mi o rodzimej pogańskiej ziemi, przemijaniu i celebracjach
śmierci w imperium Pieśni Nibelungów. Jako żywo, przed swymi
oczami widzę danse macabre liści.
Byłem wtedy na Halbergu, wzgórzu nieopodal Saarbrucken. Na
samym szczycie górowała nade mną stacja nadawcza Saarlandische
Rundfunk. Tuż obok niej zobaczyłem czarny znak z intrygującym
napisem wykonanym złotymi literami... Nie mogłem uwierzyć
własnym oczom: GROTA MITRY. Słowo to działało na mnie jak
zaklęcie. Wkrótce pojawiły się inne znaki pokazujące kierunek
i wzmagające we mnie napięcie. Spodziewałem się, że droga
prowadzi tak naprawdę do chrześcijańskiej kapliczki, tymczasem...
Co jeszcze pozostało z czaru dawnego sanktuarium należącego
niegdyś do rzymskiej osady Saravum?
Postać Mitry fascynowała mnie od dawna. Bóstwo to, jednoczące
w sobie elementy misteriów perskich, greckich i rzymskich,
czczono w całym Cesarstwie Rzymskim, od Półwyspu Iberyjskiego
po Morze Czarne, od Germanii po Afrykę Północną. Ślady po
jego świątyniach znaleziono nawet w Wielkiej Brytanii. Najbardziej
przyciągały mnie miejsca, w których wyznawcy Mitry odprawiali
swe misteria. Ciekawiły mnie one znacznie bardziej niż obiekty
kultu, białe jak kreda w świetle muzealnych jupiterów, wyrwane
z rodzimego środowiska. Atmosfera śródziemnomorskich świątyń,
mrocznych sal ducha przemawiała o wiele bardziej do mego serca.
Uwielbiałem zajmować się tropieniem śladów i nie mogłem zrozumieć,
dlaczego tylko nieliczni spośród autorów piszących o Mitrze
zajmowali się poszukiwaniem pozostałości po dawnych świątyniach..
Nie było przy tym prawie nikogo, kto by opisał swoje wrażenia
z wizyty w takiej świątyni, kogo interesowałyby te groty.
Większość autorów traktowała kulturę Mitry jako zamknięty
rozdział w dziejach. Ale z własnego doświadczenia wiedziałem,
że wiara nigdy nie zanika. I wszystkie filozofie ducha, wszystkie
przedchrześcijańskie kosmologie wciąż żyją w podziemiach Zachodu,
często wiele pokładów pod ziemią, lecz czasem tuż pod nią,
przykryte cienką warstwą wielu stuleci. Moje poszukiwania
zazwyczaj na początku były bardzo owocne, choć z czasem piętrzyły
się trudności, gdyż zamiast dawać odpowiedzi dostarczały kolejnych
pytań. Co krok pojawiały się nowe supły gordyjskie, które
należało rozwiązać, by natknąć się na następną zagadkę...
Uwielbiałem je i przeklinałem.
Przede mną, po lewej stronie ścieżki lśniła czerwona jak cynober
skała. Światło popołudniowego słońca przebijające się przez
drzewa po zachodniej stronie Halbergu tylko wzmacniało fluorescencyjną
moc czerwonego piaskowca. W samej skale ujrzałem kilka nisz.
Były puste. Pomyślałem, że pochodzą z czasów chrześcijańskich.
Kiedyś znajdowały się w nich pewnie posągi świętych. Mniej
więcej w połowie drogi między dwiema niszami skała odsłoniła
swe wnętrze i nagle znalazłem się przed grotą. Widok zapierał
dech w piersiach. W środku znajdował się głaz czerwienią lśniący
niczym ogień, czerwony niczym krew z serca. Właśnie w tym
miejscu dawny świat pogański błyszczał namiętną, gwałtowną
barwą cynobru. Unieśmiertelniony ogień, zastygła krew. Komora
serca. Jakaż scena dla celebracji kultu... Stałem jak zaczarowany.
To miejsce musiało wywierać to samo wrażenie na wyznawcach
Mitry. Czerwień głazu działała niemal oszałamiająco. To właśnie
tutaj dawna wiara otwierała sobie żyły. Tutaj płynęła święta
krew misteriów. Podszedłem powoli. Ogrodzenie otaczało sanktuarium
półkolem. Byłem pewien, że musiało upłynąć sporo miesięcy
zanim wykuto je ze skały. W tej czerwonokrwistej krypcie,
którą późniejsi mieszkańcy nazwali świątynią pogan, odprawiano
obrzędy. Działy się one w tej macierzystej skale, w Petra
Genetrix, która zrodziła Mitrę, nie będącej ani jego matką
ani ojcem. Wyznawcy Mitry wstępowali do niej po inicjację,
a wychodząc z groty, która symbolizowała cały świat, mieli
już wyższą rangę w hierarchii mitraizmu. Zapadło mi w myśli
łacińskie słowo Cruor. Rozmyślałem o zdaniu, które odkryto
na ścianie mitreum: Et nos servasti eternali sanguino fuso
("I nas zbawiłeś przelewając wieczną krew").
"To tutaj przemawia samo życie, a
odwieczna
ziemia z czerwonej krwi wyczarowuje wielobarwne obrazy"
Ernst Junger
Po obu stronach groty znajdowało się kilka
kolumn z jasnoczerwonego kamienia. Imitacje. Prawdziwe kolumny
były czworokątne, miały reliefy z ludzkimi postaciami i rozmaitymi
symbolami, których już nie ma. W samym środku groty znajdował
się obraz przedstawiający ofiarę z byka. Również podróbka.
Prawdziwe dzieło sztuki padło łupem złowieszczej magii kościoła
chrześcijan. Mitreum zniszczono pod koniec IV wieku, z oryginalnego
reliefu zachował się tylko jeden drobny kawałek, przedstawiający
płeć byka, którą gryzie skorpion. Po obu stronach obrazu znajdowały
się dwie małe sale wykute w ścianie, które być może służyły
za tajemne kaplice, czy też schowki. Podczas wykopalisk archeolodzy
odkryli pokaźnych rozmiarów sadzawkę i głęboką czeluść przed
jaskinią. Podobnie jak w kulcie Kybele, pełniła ona funkcję
czeluści krwi, fossa sanguinis, w której obmywano wyznawców
krwią zarzynanego byka. Niektóre zapiski powiadają także o
czeluści wypełnionej wodą w sanktuariach Mitry, do której
wrzucano neofitów z zasłoniętymi oczami i związanymi członkami.
Ten chrzest wojenny kończył się dopiero wtedy, gdy osoba wtajemniczana
w misteria rozcinała swe więzy mieczem. Archeolodzy znaleźli
też kawałki cegieł i łupków, fragmenty tac, dzbanów i drobnych
lamp oliwnych.
Niektóre fragmenty obrazu przedstawiającego ofiarę z byka
pokolorowano kredkami- wąż był zielony, skorpion żółty, pies
brązowy... Ciekaw byłem, kto to uczynił, gdyż te same zwierzęta
posiadały identyczne kolory na rekonstrukcji dzieła kultowego
z Carrawburghu w Wielkiej Brytanii. Resztki kolorów odkryto
na niektórych reliefach kultowych i posągach - barwy miały
bardzo istotne znaczenie w misteriach Mitry. Na reliefach
byka malowano zawsze na biało, Mitra i jego towarzysze, niosący
żagwie Cautes i Cautopates, nosili zielone bądź niebieskie
ubrania oraz czerwony płaszcz, tło zaś zazwyczaj było granatowe.
W całym Cesarstwie Rzymskim nie tylko dzieła kultowe, lecz
i ich kolorystyka były podporządkowane konkretnemu schematowi.
Sanktuaria stanowiły wielobarwne, niemal psychodeliczne ramy
dla rozgrywania sakralnych psychodram, w których główną rolę
odgrywały efekty świetlne, muzyka, maski i przebrania. Mitrea
były Gesamtkunstwerke, Gesamtkultwerke, arcydziełami sztuki
pogańskiej. W Lentii nad Dunajem, czyli w dzisiejszym Linzu,
podłoga sanktuarium promieniowała czerwienią. W wielu świątyniach
odkryto na ścianach tak imponujące freski jak te z pompejskiej
Villa Dei Misteri. W mitreum znajdującym się pod kościołem
Santa Prisca w Rzymie, którego niestety nie mogłem odwiedzić
wiosną 1994 roku ze względu na odbywający się w tym czasie
remont, nisza Cautesa pomalowana była na pomarańczowo, zaś
nisza dla Cautopatesa na czarno-niebiesko. Drugie mitreum
w Carnuntum, nieopodal Wiednia, było granatowe: sklepienie
przedstawiało gwiaździste niebo. W sanktuarium Santa Maria
Capua Vetere na północy Neapolu sufit pomalowany był w drobne
czerwone i niebieskie gwiazdy, kawałki szkła iskrzyły się
w świetle lamp oliwnych i żagwi.
"Ostatnim wybijającym się mistykiem
w religii Mitry był cesarz Julian, którego wysiłki zmierzające
do wzmocnienia religii pogańskiej przeciw chrześcijaństwu
zapewniły mu w dziejach przydomek Apostaty, czyli niewiernego.
Powiada się, że podczas inicjacji Julian słyszał dziwne dźwięki,
czuł przykre zapachy, widział płomienie, duchy i inne zjawy.
Prawdopodobnie, jest to mocno przesadzony opis, jako że dostarczyli
go chrześcijańscy fanatycy, lecz można podejrzewać, że to
właśnie przy użyciu tych właśnie efektów wytwarzano w świątyniach
odpowiednią atmosferę. W mitreum z Wiesbaden na tyłach niszy
z obrazem kultowym odkryto małą komorę, do której można było
dostać się tylko od zewnątrz. Prawdopodobnie to właśnie z
tej komory kapłan, niewidziany przez wiernych, mógł wytwarzać
zjawiska, które z braku widzialnego źródła uchodziły za metafizyczne"
(Helmut Schopps, Das Mithraeum)
Oślepiająca czerwień przypominała mi zdjęcia
ze skalnego miasta Petra w Jordanii. Kiedy więc tak porównywałem
obrazy z groty Mitry ze zdjęciami z Petry ku swemu zdumieniu
rzeczywiście postrzegłem, że atmosfera obu miejsc jest bardzo
podobna. Czyżby istniał między nimi jakiś związek? Petra była
stolicą rzymskiej prowincji Arabii - czyżby istniało tam też
mitreum? Nie znalazłem o tym wzmianki w żadnej z przeczytanych
przeze mnie książek o mitraizmie. A jednak był jakiś związek.
Nieopodal Petry znajduje się miejsce, w którym Mojżesz miał
ponoć wydobyć wodę ze skały i obdarzyć nią spragniony lud.
Bardzo podobna scena występuje w mitologii Mitry - cud wody.
Na wielu dziełach kultowych Mitra strzela z łuku do skały,
z której wytryskuje woda. Na niektórych przedstawieniach Mitra
strzela też do chmur, by sprowadzić deszcz - przypomina to
nieco mannę z nieba na pustyni egipskiej... Niewątpliwie,
istniał pewien tajemniczy związek między Mitrą a Mojżeszem,
chociaż trudno powiedzieć, który z tych mitów był pierwowzorem
dla drugiego. Być może, Żydzi, znajdujący się w VI wieku p.n.e.
w niewoli babilońskiej, mieli kontakt z mitologią perską.
Pozostałem w sanktuarium aż do zmierzchu. Powoli kamień pociemniał,
czerwień się rozproszyła, a cienie wzmocniły. Lampa krwi schowała
się do wnętrza, za obrazami z kamienia. Skała sczerniała.
Przestałem widzieć słońce.
II
Umieraj i stawaj się. W tym powiedzeniu
Johanna Wolfganga von Goethego streszcza się samo sedno wszelkich
dawnych misteriów. Można je znaleźć na reliefach kultowych
religii Mitry, w symbolice ofiary z byka. Odnosi się do śmierci,
która jest wyłącznie pozorną śmiercią, przemianą, punktem
zwrotnym, lecz nigdy nie jest prawdziwym końcem. Odnosi się
także do hierarchii duchowych, ucieleśnianych w siedmiu stopniach
inicjacyjnych mitraizmu, siedmiu poziomach: kruka, wtajemniczonego,
żołnierza, lwa, Persa, posłańca słońca i ojca. Wyznawcy Mitry
musieli wstępować na każdy z tych stopni, przeżywając w ten
sposób symboliczną śmierć i zmartwychwstanie.
Ofiara z byka stanowi samo sedno symboliki krwi w mitraizmie.
Na cudownym reliefie w Rzymie, znajdującym się obecnie w londyńskim
British Museum, z rany byka nie wypływa krew, tylko wyrastają
z niej uszy: życie powstaje ze śmierci, śmierć jest wiosną
życia, wcieleniem. Ofiara z byka jest aktem kreacji, który
przynosi obfite plony. Nigdzie indziej unisono śmierci i narodzin,
destrukcji i tworzenia, rozpadu i rozwoju nie jest bardziej
wyraźne niźli w zmartwychwstańczej symbolice mitraistycznej
ofiary byka, która jednoczy ze sobą pewne na pozór sprzeczne
aspekty boga Mitry - cechy marsowe i demetryjskie, słoneczne
i ziemskie. Poza tym zmartwychwstańczym znaczeniem zabicie
byka jest również symbolem zwycięstwa ducha nad materią.
"W ten oto sposób byk posiada podwójną
symbolikę - śmierci i życia. Jako symbol płodności i światłości
byk jest uosobieniem słońca, które wszystko stwarza. Jako
zaś symbol świata podziemnego byk reprezentuje otchłań światła,
które zgasło. Byk symbolizuje wstępującą i zstępującą totalność
życia, które musi powracać wciąż na nowo do sfery śmierci,
by nadal być płodne - życia światłego i mrocznego, które potrzebuje
opieki i troski, a którego ciągłość możliwa jest dzięki jego
niestałości i zmienności" (Alfons Rosenberg, Michael
und der Drache)
Grecki filozof Porfiriusz (232-304), dobrze
obeznany z kosmologią Mitry, który napisał piętnaście ksiąg
Przeciw chrześcijanom, opisywał symbolikę byka na dwa sposoby:
"Mitra ujeżdża byka Afrodyty, ponieważ byk jest twórcą,
a Mitra jest panem wszelkiego tworzenia. Byk jest księżycem,
a księżyc ma największą moc wtedy, gdy wkracza w znak Byka".
Niektórzy naukowcy interpretowali to spotkanie się Mitry i
byka jako zetknięcie się słońca i księżyca, ponieważ na wielu
przedstawieniach byk przyjmuje pozycję półksiężyca, a także
dlatego że słońce widać nad Mitrą, księżyc zaś nad bykiem.
Klucz do zrozumienia tej tajemniczej ofiary z byka znalazłem
w traktacie Michaela P. Speidela pt.: Mithras-Orion. Okazuje
się, że w Grece słowa oznaczające pszczołę i byka były niemal
identyczne - słowo apis określające pszczołę wymawiano z długim
a, słowo apis określające byka wymawiano z krótkim a. Porfiriusz
nazywał pszczołami dusze zrodzone z brzucha zmarłego byka.
A ponieważ wyznawcy Mitry wierzyli, że mogą zbawić swe dusze
od materii na drodze wspinaczki po skali wtajemniczeń, ofiara
ta może przedstawiać właśnie tego rodzaju zbawienie:
"Choć nie ma w związku z tym pewności,
wydaje się
wielce prawdopodobne, że Mitra, zabijając byka,
inicjował narodziny duszy, szczególnie zaś duszy sprawiedliwych"
(Michael P. Speidel, Mithras-Orion)
Pomysł że pszczoły mogły by się rodzić w
szczątkach byka przypomina opowieść o Samsonie z "Księgi
Sędziów" w Starym Testamencie, który własnymi rękami
zabił lwa. Samson ujrzał w padlinie zwierzęcia rój pszczół
i miód, który wyjął i zjadł. Samson to słowo hebrajskie określające
człowieka słonecznego. Lew zaś jest jednym z najważniejszych
symboli słońca - czy to możliwe, że byk w religii Mitry również
przedstawia słońce?
Na wszystkich pomnikach Mitry, gdzie zachowały się jakieś
resztki koloru, byk pomalowany jest na biało. Białe były również
te byki, które poświęcano Apollu oraz byki na wyspie Heliosa
Trynakii w Odysei Homera. Także egipski byk Apis, mający dysk
słoneczny między rogami był zwierzęciem solarnym. Czyżby więc
Mitra zabijał słońce?
Wielu badaczy, którzy zajmowali się kosmologią Mitry, utożsamiali
go ze słońcem. Ten proces solaryzacji, powiązania Mitry z
Sol Invictus, miał jednak miejsce tylko w Cesarstwie Rzymskim.
W perskiej Aweście wyraźnie jest powiedziane, że Mitra nie
jest ani słońcem ani księżycem, chociaż jego postać przypomina
Heliosa: Trzyma w ręku bat, cztery białe konie powodzą jego
złotym rydwanem. W wielu mitreach znaleziono ołtarze i inskrypcje
przedstawiające Mitrę jako Sol Invictus, Deus Invictus; z
drugiej zaś strony odkryto teksty opisujące Mitrę i słońce
jako dwa różne bóstwa - na ołtarzu z Chiusa di Verona w północnych
Włoszech można przeczytać następujące słowa: "D(eo) I(nvicto)
M(ithrae) et Soli Socio": "Słońce towarzyszy Mitrze".
Natomiast w inskrypcji pochodzącej z High Rochester w Wielkiej
Brytanii pierwotnie znajdowały się słowa "Invicto Mithrae
et Soli Socio", tyle że z czasem słowo et uległo zatarciu...
"Byk to Słońce, czy też raczej wypada
nam powiedzieć, że Taurus jest konstelacją, w której Słońce
oddziaływało na ludzkość w czasach rozkwitu Mitraizmu. Stąd
też Mitra, podobnie jak Syriusz, był mordercą słońca, bo,
jak wyjaśnia Churchward: ?Pierwszym bohaterem niebiańskim
nie było słońce, tylko zdobywca słońca i żaru słonecznego?.
W porze, gdy słońce przebywało w znaku lwa i żar był nie do
zniesienia, pojawiał się Set, jako Psia Gwiazda, czy też Sut
Har (Orion). Kiedy więc słońce osiągało swój punkt szczytowy
i zaczynało zstępować, tę Psią Gwiazdę, czyli Oriona, wychwalano
jako pogromczynię tej przyczyny cierpienia. Lew, ze względu
na swoje miejsce w zodiaku, utożsamiany był z nieznośnym letnim
upałem... Z zabitego lwa sączył się miód" (Kenneth Grant,
The Magical Revival)
Często powtarzającymi się motywami na obrazach
kultowych Mitry są sceny z jego życia: jego narodziny ze skały,
walka i późniejszy sojusz z bogiem słonecznym, walka z bykiem...
Czyżby więc zabicie białego byka było jeszcze jedną metaforą
zwycięstwa Mitry nad słońcem? Z magicznego punktu widzenia
Mitra walczył ze słońcem, żeby osłabić jego niszczycielską
siłę, która zagrażała płodności ziemi podczas upalnych miesięcy.
Zawiązywał z nim pakt dla zapewnienia dobrych plonów. Czasami
też Mitra nazywany był Panem Roku albo też Panem Czasów. Na
większości dzieł kultowych scena ofiary z byka otoczona jest
znakami zodiaku ułożonymi w kręgu lub półokręgu. W wielu mitreach
znaleziono też ołtarze poświęcone czterem porom roku. Z kolei,
wartość liczbowa Mitry wynosi 360 - M 40, I 10, Th 9, R 100,
A 1, S 200 (od słowa Mithras). Żeby więc uzyskać liczbę 365,
jego imię pisano jako Meithras. 365 to również wartość liczbowa
boga gnostyckiego Abraxasa, który symbolizuje też cykl roczny...
Między gnozą a mitraizmem występują silne związki. Istnieje
na przykład pewien klejnot przedstawiający po jednej stronie
Tauroktonosa, czyli ofiarę z byka, po drugiej zaś Abraxasa
z głową koguta, tarczą, batem i dwoma wężami jako nogami.
Na temat pozornej jedności Mitry i słońca pisał też Franz
Cumont w swojej książce pt.: The Mysteries of Mithra:
"Tę dwoistość interpretacyjną stosuje
się
w szczególności odnośnie Słońca, które raz
postrzegane jest jako tożsame z Mitrą,
raz zaś jako od niego różne. W rzeczywistości,
w owych misteriach uczestniczyły dwa bóstwa solarne"
(Franz Cumont, The Mysteries of Mithra)
"Mitra ma się tak do Heliosa jak ojciec
do syna.
Mitra jest wielkim bogiem, Helios jego Logosem,
który stworzył świat i pośredniczy między ludźmi a bogiem"
(Hans Leisegang, Die Gnosis)
Bardzo podobny, gnostycki punkt widzenia
znajduje swój wyraz z tajemniczym dziele C.G. Junga Septem
Sermones ad Mortuos:
"Oto jest bóg, którego nie znasz, ponieważ
zapomniała
o nim ludzkość. Nazywamy go jego imieniem Abraxas. A żeby
podkreślić
jego boskość nazywamy go Heliosem, czyli słońcem.
Abraxas jest przyczyną, nic mu się nie sprzeciwia. Abraxas
stoi ponad słońcem"
(C.G. Jung w: Peter Sloterdijk/T.H. Macho, Weltrevolution
der Seele)
W misteriach Mitry siedem planet przypisywano
siedmiu poziomom wtajemniczeń. Merkurego krukowi, Wenus wtajemniczonemu,
Marsa żołnierzowi, Jowisza lwu, Księżyc Persowi, Słońce Heliodromusowi,
Saturna zaś ojcu. W tej hierarchii Saturn stoi nad Słońcem.
Saturn jest również bogiem czasu, bogiem żniw. Czyżby to oznaczało,
że Mitra jest Saturnem? Również w "Mithras-Lithurgie",
o której Albrecht Dieterich napisał całą książkę, Mitra stoi
nad Słońcem. Słońce pojawia się w tym tajemniczym rytuale,
który jako jedyny ocalał z misteriów antycznych, wyłącznie
jako pośrednik pomiędzy inicjowanym a Mitrą.
Także w średniowiecznej kabale, w której istotną rolę odgrywa
wiele koncepcji pochodzących z kosmologii greko-rzymskiej,
Saturn plasuje się ponad Słońcem. Tyle że sukcesja siedmiu
planet, odnosząca się ściśle do chaldejskiej kolejności w
starożytności - Księżyc, Merkury, Wenus, Słońce, Mars, Jowisz,
Saturn - nie odpowiada mitraistycznej hierarchii. Czy zatem
kontrast ten istniał w samych misteriach, czy tez był błędem,
a może zamierzonym zafałszowaniem ze strony wtajemniczonych
lub osób z zewnątrz? Na to pytanie nadal nie mamy odpowiedzi.
W niektórych świątyniach Mitry znaleziono też posągi Aiona,
boga czasu o lwiej głowie, po wielokroć opasanego olbrzymim
wężem. Wydaje się, że to właśnie Aion jednoczy w sobie cechy
Abraxasa, Mitry i Saturna. Niejasny jest jednak związek między
Aionem a Mitrą. Niektórzy badacze posuwają się nawet do takich
przypuszczeń, że Aion był prawdziwym bóstwem religii Mitry.
"Abraxas podobnie jak Mitra (Mithras)
jest bogiem,
który łączy w sobie moc siedmiu planet,
ponieważ jego imię składa się z siedmiu liter"
(Hans Leisegang, Die Gnosis)
Wielu dawnych historyków, szczególnie kronikarzy
chrześcijańskich żartowało sobie z faktu, że misteria tego
bóstwa słonecznego celebrowano w mrocznych grotach, naturalnych
jaskiniach i sztucznych świątyniach - miejscach odpowiednich
bardziej dla kultu boga chtonicznego... A przecież sanktuaria
Mitry dlatego znajdowały się w podziemiach, gdyż on sam został
poczęty ze skały i złożył ofiarę z byka w jaskini. W starożytności
ludzie wierzyli, że niebo wyłożone jest kamieniem, zapewne
ze względu na spadające meteory. Dlatego mitrea były alegoriami
kosmosu, a ich kamienne sklepienia symbolizowały firmament.
Święta słoneczne odbywały się w Cesarstwie Rzymskim dla uczczenia
narodzin Słońca i miały miejsce 21 grudnia, w dzień narodzin
Mitry. Mitra urodził się w tę najmroczniejszą noc w roku,
w znaku Koziorożca, który przynależy do krainy Saturna. Jak
widać, Słońce powstaje w imperium Saturna, dzięki czemu odnajdujemy
jeszcze jeden sens duchowego umiejscowienia Saturna nad Słońcem.
Wiedeń, przesilenie zimowe 1994
Dedykowane przyjaciołom ze Stiftung fur Mithras-Kultur
Tłumaczenie z "Aorta 18" (Kadmon
"Mithras. Die and Become") Dariusz Misiuna
|